Aktualności
Boże Narodzenie 2012 PDF Drukuj Email

alt

 

„Podnieś rękę, Boże Dziecię Błogosław Ojczyznę miłą W dobrych radach, w dobrym bycie wspieraj jej siłę Swą siłą”

 

Radosnego oczekiwania i gotowości na przyjęcie 
Bożego Syna do swego życia, mocy Duch Świętego, 
który pomoże uwielbiać Boga i zasiewać 
ziarno pokoju i miłości wśród Bliskich. 
Niech Nowonarodzony Jezus błogosławi i oświeca 
drogi codziennego życia w każdym dniu 
Nowego Roku 2013

Na radość świąt Bożego Narodzenia z serca błogosławię

 

Ks. Krzysztof Pałac
Proboszcz Parafii Narodzenia NMP

 

 
Z Jeżowego na Czarny Ląd PDF Drukuj Email

Diakon Tomasz Majowicz, który ukończył V rok Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu, udał się w sierpniu w podróż misyjną do Mpunde w Zambii. Związany z powołaną w Majdanie Królewskim Fundacją im. Księdza Kardynała Adama Kozłowieckiego „Serce bez granic” diakon z Jeżowego podążył szlakiem tego wspaniałego misjonarza, który był arcybiskupem Lusaki, ale swą misyjną posługę odbywał przez jakiś czas także w Mpunde.

Wyjazd na misje był formą zaliczenia studenckiej praktyki przez diakona Tomasza, ale nade wszystko duszpasterskim wyzwaniem i zarazem przygodą. Podchodząc do misyjnego wyjazdu z wielkim zaangażowaniem, zainicjował akcję „Różaniec dla Afryki”, która została rozpropagowana między innymi za pośrednictwem Facebooka, jeżowskiego portalu „Jeżowikia” i Muzeum Figur Chrystusa Frasobliwego w Jeżowem. Spory udział w rozpropagowaniu akcji miał Krzysztof Lesiczka, który zarówno internetową encyklopedią Jeżowego jak i obiektem muzealnym się zajmuje. Zebrano ostatecznie 3251 różańców, które Tomasz Majowicz wraz z kolegą, klerykiem Damianem Stalą, mógł zabrać do Afryki i rozdać parafianom z Mpunde i Chilumbe – tam, gdzie kiedyś swą misyjną posługę podjął ks. kardynał Adam Kozłowiecki.

Pełen niezwykłych wrażeń i widocznej fascynacji Afryką, zaproszony przez księdza Dariusza Chowańca, przybył diakon Tomasz Majowicz 12 września do Zespołu Szkół w Jeżowem, by opowiedzieć o swoim pobycie, wrażeniach, pokazać zarówno uwieczniające misyjny miesiąc zdjęcia jak i materialne pamiątki z Zambii. Mashi bukeni mu kuai (Dzień dobry Państwu) – tak przywitał uczniów jeżowskiej szkoły ponadgimnazjalnej diakon Tomasz. Swą barwną i ciekawą opowieść zaprezentował w szkole, do której kilka lat temu sam uczęszczał. Był nie tylko dobrym, bardzo lubianym uczniem Liceum Ogólnokształcącego w Jeżowem. Miał też duże zasługi w sukcesach gazetki szkolnej „Post Scriptum”, w której sprawował funkcję zastępcy redaktora naczelnego, występował w szkolnych jasełkach i kabarecie, a nawet zdobył wyróżnienie w kategorii literatury w ramach Rzeszowskich Dni Kultury Szkolnej. Po pięciu latach przykuł uwagę uczniów najpierw Technikum, a potem Liceum Ogólnokształcącego w Jeżowem, jako diakon WSD w Sandomierzu, który odbył swą misyjną podróż do zambijskiego Mpunde. Uczniowie z wielkim zaciekawieniem wysłuchali wszystkiego, co łączyło się z pracą misjonarza, jak i opowieści o egzotycznej kulturze, życiu mieszkańców Zambii – można by rzec za Alfredem Szklarskim, że posłuchali także o „Przygodach Tomka na Czarnym Lądzie”.

Trzeba lecieć 14 godzin, by dotrzeć do stolicy Zambii, Lusaki – z przesiadką w Londynie. W Zambii panuje akurat pora sucha, więc przywitały Tomasz i kolegę upały oraz słoneczny żar. Wrażeń z pobytu w Mpunde było tak wiele, że diakon łączył opowieść o wybranych sprawach dotyczących misji i życia tamtejszych mieszkańców, z ciekawostkami, zabawnych zdarzeniami, które go w Afryce spotkały. Zwrócił uwagę na odmienność życia mieszkańców Mpunde, panującą tam biedę, łączenie się wiary w Boga z rozmaitymi zabobonami i łatwowiernością, pewną naiwnością Zambijczyków. Mieszkali w parafii Świętego Krzyża w Mpunde, która ma 30 kaplic dojazdowych i rozciąga się na odległość 280 kilometrów. W związku z tym, biorąc pod uwagę panujące w buszu realia, w jednej kaplicy można być jedynie 4 razy w roku.

Dwa razy większą od Polski Zambię zamieszkuje zaledwie 13 mln ludzi. Od listopada do lutego jest pora deszczowa, pozostałe miesiące są suche i upalne. Panuje tu ruch lewostronny, szkoły nie mają charakteru koedukacyjnego – oddzielnie kształcą się dziewczęta i chłopcy. Zambijskie paradoksy to między innymi talerze satelitarne w domach bez prądu i wody, niechodzące zegarki na rękach, wiara w magię, która nieobca jest nawet policji. Tomasz Majowicz miał okazję skosztować miejscowych przysmaków – jadł świeży mózg małpy, ryby z otwartymi oczami, zupę żółwiową. Busz jest wycinany wskutek powszechnego palenia węgla drzewnego, uprawia się tu w dużej mierze kukurydzę i len, nie brakuje dziwnie rosnących bananów i „odpornych” owoców mango. Nędzne gliniane chaty kryte słomą, panujący głód (jedzenie jednego posiłku dziennie), płatne drogi w buszu, fantazyjne fryzury i zdrowe zęby – to także elementy stylu życia i kolorytu Zambii. Tomasz miał okazję skosztować smacznego napoju munkojo, natknął się na członków sekty, którzy podkradają Najświętszy Sakrament, spędził kilka nocy w warunkach zbliżonych do surowych realiów życia mieszkańców Zambii, odbył drogę przez busz i bagna.

Zambijczycy są bardzo otwarci, życzliwie traktują białych ludzi, cechuje ich gościnność, a do spraw wiary podchodzą bardzo poważnie – na nieczęsto odbywające się nabożeństwa, msze święte wkładają swoje najlepsze stroje. Poznał także diakon Tomasz ich obrzęd inicjacji, dowiedział się o powszechnie panującej chorobie polio, bardzo wysokiej umieralności małych dzieci i o tym, że średnia życia ludzi wynosi tu 35 lat. Pomimo tak ciężkich realiów, panującej biedy, surowości warunków życiowych potrafią tutejsi ludzie zachowywać pogodę ducha, są ciekawi świata, otwarci na wszelkie nowinki, w tym związane z nowoczesną cywilizacją.

Dla Tomasza Majowicza był to niezapomniany miesiąc – zaszczepiony przeciw malarii i panującym tam chorobom, wystrzegając się wody pitnej, która nie nadaje się do spożywania przez białych przybyszów, przeżył prawdziwą misyjną przygodę i zdołał ustrzec się skorpionów, węży i rozmaitych niebezpieczeństw, których tam nie brakuje. Przekonał się w jakiejś mierze o słuszności hasła Fundacji: „Serce bez granic”, o wielkości powołania i mierzonego ludzką miarą – hartowi ducha ks. kardynała Adama Kozłowieckiego, który spędził tam tak wiele lat życia. Zapewne jego opowieść pojawi się wkrótce w wydawanym przez seminarzystów sandomierskich kwartalniku „Powołanie”, z którym współpracuje od początku studiów.  

Ryszard Mścisz

 

Z Jeżowego na Czarny Ląd :: Z Jeżowego na Czarny Ląd :: Z Jeżowego na Czarny Ląd :: Z Jeżowego na Czarny Ląd :: Z Jeżowego na Czarny Ląd :: Z Jeżowego na Czarny Ląd :: Z Jeżowego na Czarny Ląd ::

 
Pozdrowienia z Afryki PDF Drukuj Email

Przesyłam serdeczne pozdrowienia z gorącej Afryki. Po około 14 godzinach lotu, nie licząc przesiadki w Londynie dotarliśmy do Lusaki – stolicy Zambii. Jest pora sucha wiec przywitało nas palące słońce. Mieszkamy w parafii Świętego Krzyża w Mpunde. Parafia ta ma ponad 30 kaplic dojazdowych i mając na uwadze to, że jesteśmy w buszu, do jednej kaplicy udaje się dotrzeć jedynie 4 razy w roku. Codziennie staramy się być innej wspólnocie jednak droga jest często bardzo trudna do pokonania. Mieliśmy dwie bardzo ciekawe wyprawy do kaplicy znajdującej się na wyspach, wśród bagien. Najpierw jechaliśmy autem kilka godzin, taką typową buszową drogą (czyli bez asfaltu  i z mnóstwem dołów), potem marsz, do momentu aż wsiedliśmy na wydłubane z konarów drzew łódki i popłynęliśmy przez ogromne bagna jeszcze około dwóch godzin. Widoki jak w niedzielnym wydaniu National Geografic! W tych wioskach zamieszkaliśmy łącznie na cztery dni, żyjąc dokładnie tak jak tubylcy.
 
Ludzie tu przyjmują nas niesamowicie serdecznie, zawsze dzieląc się posiłkiem, najczęściej ciastem kukurydzianym, kurczakiem lub rybami. Mieszkańcy parafii są biedni, wielu z nich nie ma dostępu do lekarstw i opieki medycznej. W domach zbudowanych z gliny nie ma prądu ani wody. Chociaż coraz więcej powstaje domów murowanych gdzie doprowadza się wodę i prąd. Bardzo wielu parafian zaczyna swój dzień wraz ze wschodem słońca i kończą go gdy ono zachodzi. Ludzie głównie utrzymują się z uprawy kukurydzy i bawełny, a także z produkcji węgla drzewnego. Jest bardzo dużo roześmianych i niesamowicie radosnych dzieci. Podczas Eucharystii Afrykańczycy są niesamowicie radośni; wszyscy tańczą i przepięknie śpiewają. Nawet małe dzieci potrafią grać na wielu tutejszych – dziwnych instrumentach.
 
Różańce, które zebraliśmy w akcji: „Różaniec dla Afryki” rozdajemy wiernym z parafii w Mpunde i Chilumba czyli w rejonie gdzie pracował Ks. Adam kardynał Kozłowiecki. Nasz pobyt na Czarnym Lądzie trwa tylko miesiąc wiec nie zdążymy odwiedzić wszystkich kaplic. Dobrym sposobem na poznanie większej liczby parafian i rozprowadzenie nadesłanych różańców był czas spotkania  z „Women Catholic Organisation” czyli Katolicką Organizacją Kobiet oraz seminarium dla Ministrantów z wszystkich kaplic - tu w centrum, w Mpunde. Wtedy udało się rozdać najwięcej różańców! Wszyscy, którzy je otrzymali obiecali modlitwę za ofiarodawców ale i Was prosimy o modlitwę za wszystkich mieszkańców tego pięknego kontynentu.
 

Dk. Tomasz Majowicz

 

Pozdrowienia z Afryki :: Pozdrowienia z Afryki :: Pozdrowienia z Afryki :: Pozdrowienia z Afryki :: Pozdrowienia z Afryki :: Pozdrowienia z Afryki :: Pozdrowienia z Afryki :: Pozdrowienia z Afryki :: Pozdrowienia z Afryki :: Pozdrowienia z Afryki :: Pozdrowienia z Afryki :: Pozdrowienia z Afryki ::

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 4 z 10